
Zdania są podzielone. "Moim zdaniem przebrzmi tak jak kuchnia fusion, która teraz jest chyba bardziej kuchnią konfuzji" - sceptycznie przewiduje Kurt Scheller, były szef kuchni warszawskich hoteli Bristol, Sheraton i Rialto. Podobnego zdania jest Isberg. "Sprawdzi się tylko w kilku restauracjach na świecie."
Jednak biorąc pod uwagę niesłabnące zainteresowanie gości oraz popularność serwowanych w molekularnych restauracjach pianek, kawiorów i sorbetów, zapewne część metod stosowanych przez Adrię czy Blumenthala na stałe zagości w repertuarze powszechnie wykorzystywanych technik gastronomicznych. "Myślę, że kluczem dalej będzie zachowanie równowagi pomiędzy serwowaniem poszczególnych składników w sposób jak najbardziej tradycyjny oraz używaniem elementów kuchni molekularnej, by jak najlepiej zaprezentować dany produkt - jego właściwości smakowe, aromatyczne czy strukturę. Tak, aby zbliżyć się do perfekcyjnego smaku" - przewiduje Amaro. Podobnie sądzi Ola Lazar. "Część technik kuchni molekularnej przetrwa i się rozpowszechni" - mówi. "To bardzo silny trend i podejrzewam, że pozostaniemy pod jego wpływem przez całą pierwszą połowę XXI w."